piątek, 25 maja 2012

cześć 9 .

hahaha ! to znowu ja ;D mówiłam , że teraz notki będa w miarę regularnie ? mówiłam i pisze następną ! 
notka z podziękowaniem dla Agaty i Damiana . Agata jest autorka nowego wyglądu bloga , który ubóstwiam , a Damian .. zareklamował mnie na yt . link do filmiku macie z boku , a teraz .. zapraszam na część 9 . ;D od razu uprzedzam , że może być krótko ;c
***
 Zacisnęłam dłonie w pieści, mocno wbijając paznokcie w swoją skórę. Skrzywiłam się i wrzasnęłam sfrustrowana tym wszystkim.
-Caroline... Czekaj na mnie.- wyszeptał spokojny głos Nicholasa. Mówił do mnie, a ja go nie widziałam. Czułam jego dotyk na plecach jednak nie było tam jego dłoni. Delikatny zapach miętowego mydła pomieszany z zapachem ziemi roznosił się po pokoju, którego nie znałam.
 -Nick, ja wariuję... Pokaż mi się, proszę cię...- wyszeptałam, czując, że znów łzy powoli zbierają się pod moimi powiekami.- Wróć do mnie, przytul mnie i powiedz, że mnie kochasz. Ja tego nie zniosę dłużej. Proszę... Błagam!- wrzasnęłam. Poczułam jak ktoś mnie szarpie, a zaraz potem przed oczami ukazała mi się zaspana twarz Natalie. Zamrugałam kilkukrotnie. Byłam spocona, pościel leżała w drugiej części pokoju, a ja tak się kręciłam, że zdążyłam zdjąć z siebie krótkie spodenki, w których zwykłam sypiać. Moja siostra patrzyła na mnie z politowaniem, a jednocześnie ze swoistego rodzaju bólem, który wyraźne piętno odznaczał na jej bladej twarzy.
 -Znów się zaczyna. Ja nie wytrzymam tego drugi raz. Musimy coś z tym zrobić. Nie możesz załamać się tak jak po smierci rodziców. Wtedy i ja polegnę, a Chris... Wątpię, że on będzie chciał się nami dwiema zając. Coś czuje, że jemu ciebie jest zbyt mocno żal żeby tu przychodzić.- wyszeptała spokojnie, gładząc mnie po policzku. Wdrapała się na łóżko. Ułożyłam głowę na jej udach, przymykając powieki. Gładziła mnie po głowie, szepcząc mi spokojne do ucha. Pozwoliłam łzom popłynać kaskadą po moich policzkach.
 -Nie dam się... Nie upadnę tak nisko jak wtedy. Dam sobie z tym radę, na pewno.- otarłam policzki i szybko podniosłam się do pozycji siedzącej. Zachwiałam się. Kręciło mi się w głowie od płaczu.- Idź do siebie. Śpimy. Rano się zobaczy co zrobimy.- ucałowałam ją w policzek. Popatrzyła mi w oczy, aby upewnić się czy nie ma w tym jakiegoś drugiego dna po czym wstała i wyszła do swojego pokoju, który był na przeciw mojego.
 Położyłam się do łóżka. Musiałam znaleźć jakiś sposób, aby się od tego uwolnić. Chyba nawet wiedziałam już jaki... Jeśli jakoś zagłuszę uczucie do Nicholasa to żal po jego zniknięciu ustąpi? Zniknie razem z nim z mojego życia? 
 Obudziła się kilka minut po godzinie 11. Wstałam z łóżka, wzięłam długi prysznic, ubrałam się i z całkiem normalnym jak na mnie uśmiechem zeszłam na dół. Minęły dokładnie trzy tygodnie od soboty, w którą ostatni raz widziałam się z Nicholasem. Musiałam jakoś sobie z tym poradzić. Musiałam być twarda. Znów się poddać? To nie w moim stylu. A poza tym pamiętam jak podchodził do takich rzeczy Nick i na pewno nieźle by mnie opieprzył za trzy tygodnie spędzone na wyobrażaniu sobie co by było gdyby i rozpaczaniu, że go nie ma.
 -Natie, ja wychodzę.- powiedziałam tylko, zakładając trampki. Natalie wyskoczyła z kuchni i złapała mnie za dłoń. Przez dłuższą chwilę patrzyła mu prosto w oczy. 
 -Idziemy wieczorem z Chrisem na imprezę. Natalie nie miała pojęcia co się stało. Myślała, że Nicholas mnie rzucił i wyjechał poza miasto. Nie mogłam jej powiedzieć prawdy.- Masz iść z nami. Będzie ta cała Agnes z Michaelem. Nie powinnaś się nudzić...- uśmiechnęła się do mnie. Pokiwałam głową ze zrozumieniem. Odwzajemniłam jej uśmiech starając się zrobić to jak najbardziej naturalnie.
 Wsiadłam na rower i ruszyłam na przejażdżkę. Zastanawiałam się co się stało z moimi przyjaźniami w tym mieście. Od bardzo dawna nie rozmawiałam z Marcusem. Moim najlepszym niegdyś przyjacielem. Pamiętałam jak w podstawówce się we mnie podkochiwał. Teraz... Teraz podobno był tym, z którym tatusiowie nie pozwalali umawiać się swoim córkom. Musiałam sprawdzić... Nie bardzo wierzyłam w takie bujdy. Podjechałam pod jego dom. Położyłam rower na trawie i podeszłam do drzwi. Zadzwoniłam. Po chwili otworzyły się. Stanął w nich chłopach. Ścięty na krótko pod bokach z lekko nastroszoną grzywą. Miał ostre rysy twarzy lecz ciepłe spojrzenie i wydatne usta. Ubrany był w ciemną, skórzaną kurtkę pomimo tego, że na dworze był upał. Przesunął po mnie wzrokiem, unosząc jedną brew pytająco.
 -Caroline... Co cie sprowadza w moje skromne progi?- zapytał dość chamskim głosem. Rzeczywiście... Może się trochę zmienił. Nawet bardzo. Kiedyś fajtłapa, teraz... Prawdziwy niegrzeczny chłopiec. W dodatku całkiem przystojny. Nie w moim typie, ale przystojny. 
 -Przyjechałam odwiedzić starego przyjaciela.- prychnął jednak otworzył mi szerzej drzwi, nadal wędrując wzrokiem po moim ciele. Jakby na chwilę nie mógł zatrzymać się na oczach.
 -Nie odzywałaś się przez rok. A teraz raptem odwiedzasz starego przyjaciela?- weszłam do mieszkania, rozglądając się uważnie. Obok mnie przeszła pół naga dziewczyna, kręcąc zalotnie tyłkiem. Marcus uśmiechnął się do niej zdawkowo i wręcz wyrzucił ja za drzwi.
 -Jeśli przeszkadzam to sobie pójdę.- wzruszyłam ramionami. Pokręcił głową i wskazał mi miejsce na kanapie. Usiadłam na niej, rozglądając się po wnętrzu. Nic się nie zmieniło. No prawie nic... Niektóre sprzęty były znacznie nowsze.- Marcus co się z tobą stało?- zapytałam prosto z mostu. Usiadł na fotelu i zapalił papierosa. 
 -Uwolniłem się od przyjaciółki, która nie dawała robić mi głupot. Teraz jestem wolny. Wyglądam jak chce, robię co chce... Laski na mnie lecą.- mrugnął do niej na co skrzywiłam się lekko i wyprostowałam na miejscu.- Nie podobam ci się co? Nie jestem już tym grzecznym chłopcem, którego prowadziłaś przez życie. Nie jestem już zakochanym po uszy kretynem, który ugania się za laską, która o nie chce. O nie... Nie popełnię więcej tego błędu.- energicznie wstałam z miejsca i bez słowa udałam się do drzwi. Poszedł za mną. Trzasnął drzwiami tuż przed moim nosem. Oparł się dłonią tuz nad moją głową, patrząc mi prosto w oczy. Przekrzywił głowę. Był niebezpiecznie blisko. Czułam na twarzy jego oddech skażony dymem tytoniowym. Nachylił się odrobinkę. Wyprostowałam się, chcąc od niego uciec. Nie mogłam. Powoli przesunął nosem po mojej szyi. Wzdrygnęłam się lekko.
 -Przyjdź dziś wieczorem na imprezę ze swoją siostrą i jej chłoptasiem, na pewno będziemy się świetnie bawić.- wyszeptał mi do ucha, muskając jego płatek. odbił się od drzwi i obrócił się napięcie. Czym prędzej wyszłam stamtąd, wsiadłam na rower i pojechałam do parku. Tam usiadłam na ławce niedaleko fontanny. Nasunęłam na nos okulary przeciwsłoneczne, w uszy włożyłam słuchawki. Rozglądałam się, uważnie obserwując jak dzieci bawią się w fontannie, a mamy krzyczą na nie, aby już wychodziły. Gdzieś w tłumie przemknęła kasztanowa czupryna, a zaraz potem dostrzegłam twarz Nicholasa. Wstałam z miejsca, biegiem puszczając się w tamtym kierunku. Biegłam na miękkich nogach jednak musiałam go dogonić. Zatrzymałam się w pół drogi, ponieważ znikł mi z oczu całkowicie. Łzy znów zebrały mi się pod powiekami czego nie można było dostrzec pod ciemnymi okularami. Wróciłam do miejsca gdzie siedziałam wcześniej. Podciągnęłam do siebie nogi, oplatając je ramionami.
 Poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon. Agnes... Pisała żebym wróciła do domu, czeka tam na mnie. Nie wiele myśląc wsiadłam na rower i wróciłam do domu. Agnes proponowała mi zakupy. Mimo wszystko miałam zamiar wybrać się na imprezie wieczorem, więc jakaś kreacja na pewno mi się przyda. Zgodziłam się więc na zakupy. Od śmierci Nicka ja i Agnes bardzo się do siebie zbliżyłyśmy. Zwierzałyśmy się sobie, wiedziałyśmy co czujemy... Jak przyjaciółki. Agnes wiedziała więcej niż moja rodzona siostra. Ale to tylko dlatego, że Natt nie mogłam powiedzieć wszystkiego... 
 Nie kupiłam wiele. I przez całe zakupy nie odzywałyśmy się do siebie, jakby nadal wewnętrznie to wszystko przeżywając. Czułam, że Agnes próbuje odebrać mi mój ból jednak widać byłam zbyt silna. Zbyt mocno chciałam cierpieć po Nicholasie. Chociaż w sumie... Teraz nie specjalnie miałam ochotę o tym myśleć. 
 Natalie wyciągnęła mnie na imprezę na którą wcale nie chciałam iść. Mówiła mi, że na pewno nie będę sama, że znajdę jakieś towarzystwo. I towarzystwo znalazło mnie. Kiedy tylko tam weszłam odnalazł mnie Marcus. Złapał mnie bez słowa za dłoń i wciągnął na parkiet. Popatrzyłam na niego wielkimi oczami. Objął mnie mocno w talii, przyciskając do swojego ciała stanowczo. Chciałam się uwolnić jednak mi nie pozwolił. Nikt dookoła nie interesował się moim losem za specjalnie. Marcus powoli przesuną dłonie nieco niżej.
 -Zostaw mnie!- wrzasnęłam, zagłuszona przez głośną muzykę. Znów chciałam się wyrwać, przytrzymał mnie. Nosem delikatnie muskał moje ucho, kołysząc się ze mną w rytm muzyki.
 -Caroline... Nikogo nie obchodzą twoje protesty, a ja gwarantuję, że będzie ci się podobało... Jeszcze będziesz mnie błagała o więcej.- zaczął ustami muskać moją szyję. Zaczęłam drżeć na całym ciele. Nie z przyjemności, tak jak wspominał Marcus, a ze strachu.
 Poczułam jak ciągnie mnie za dłoń. Znów nie mogłam zaprotestować, ponieważ w mocnym uścisku trzymał obie moje dłonie. Jak mogłam być tak głupia i jednak przyjść na ta imprezę. Znaleźliśmy się w ciemnym, zagraconym pomieszczeniu. Marcus posadził mnie na jakiejś szafce, zaciskając dłonie pod moimi kolanami. Uderzyłam zaciśniętymi pięściami o jego tors. Zamiast sie odsunął, sięgnął głębiej, łapiąc za materiał moich majtek. Szybko ściągnął je, całując mnie po szyi. 
 Światło w pomieszczeniu rozbłysło, a Marcus do tej pory napierający na mnie został odciągnięty przez kogoś. Podniosłam się szybo i ubrałam. Wycofałam się szybko i wybiegłam z domu na taras. Schowałam się za kolumną, chowając twarz w dłoniach. Po chwili poczułam dotyk na ramieniu. Odsunęłam się gwałtownie. 
 -Nie bój się...- wyszeptał znajomy głos. Otworzyłam oczy. Przede mną klęczał Nicholas. Wytrzeszczyłam oczy. Znów się rozpłakałam, rzucając się na niego. Przewróciliśmy się na posadzkę jednak zupełnie mi to nie przeszkadzało.- Nie mamy wiele czasu...- wyszeptał, przytulając mnie mocno. Złapałam kurczowo jego koszulę.
 -Jak to?- zapytałam zdezorientowana.

piątek, 18 maja 2012

część 8 .

i wróciłam .. wiem , że niektórzy ludzie nienawidzą mnie za to , że tak długo mnie nie było , ale wybaczcie .. mam też real i muszę jakoś żyć ! moje życie to nie tylko blog . na szczęście wróciłam i tym razem nigdzie się nie wybieram . postaram sie dodawać notki nieco częściej niż raz na pół roku i nie pogniewam się jak zaczniecie je komentować . konstruktywna krytyka i te sprawy ;D a teraz zapraszam na rozdział .

***
 -Zwariowałam...- wyszeptałam, kręcąc powoli głową. Było późne popołudnie. Czas dłużył się niemiłosiernie, słońce paliło swoimi złocistymi promieniami, a w powietrzu można było zawiesić siekierę. Było okropnie duszno. Leżałam z Nicholasem w moim pokoju na podwójnym łóżku. Co chwila zerkałam na Jareda Leto widniejącego na suficie. Nick powiedział mi, że jest o niego zazdrosny, więc na złość mojemu towarzyszowi, wzrok wlepiałam tylko i wyłącznie w plakat. Głowę ułożoną miałam na umięśnionym nagim brzuchu Nicka.
 -Niby dlaczego?- zapytał z rozbawieniem, bawiąc się kosmykami moich włosów. Obróciłam głowę w jego stronę po czym przekręciłam sie na brzuch.- Dlatego, że jakieś dwie godziny obijamy się w twoim pokoju zamiast wskoczyć do basenu?- ironiczne pytanie spowodowało, że się we mnie zagotowało. Nienawidziłam kiedy ironizował. Po prostu nie trawiłam tego typu żartów.
 -Nie koniecznie... Może dlatego, że zakochałam się w pieprzonym leniwym aniele...- mruknęłam, przewracając się na brzuch. Powoli palcami przesuwałam po jego torsie. Przeniosłam wzrok na jego twarz. Uśmiechnął się na moment przymykając powieki.
 -Chciałbym na prawdę poczuć twój dotyk.- wyznał zmieniając kompletnie temat. Ściągnęłam brwi nie bardzo wiedząc o co chodzi.- U upadłych jest tak, że ludzki dotyk nie sprawia nam najmniejszej przyjemności. Jest tak jakby całe nasze ciało obciągnięte było szklaną lecz elastyczną powłoką przez którą nie możemy odczuwać ludzkiego dotyku.- zdziwił mnie tym.- Ale kiedy widzę, że mnie dotykasz, czuję ciepło bijące od twojego ciała... To tak jakbym na prawdę czuł twój dotyk.- ścisnęło mi się serce kiedy usłyszałam to od niego. Uniosłam się do pozycji siedzącej, nie spuszczając z niego uważnego spojrzenia. Odetchnęłam pod nosem. Powoli wspięłam się na kolana i nachyliłam się nad nim. Dłonie położyłam na jego ramionach, a usta złączyłam w niesamowitym pocałunku. Podniósł się do pozycji siedzącej, obejmując mnie jednym ramieniem w talii.
 -Kocham cię...- wyszeptał. Już miałam odpowiedzieć jednak dzwonek do drzwi sie straszliwie rozdzwonił. Przymknęłam powieki i zsunęłam się z łóżka. Biegiem udałam się na dół i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam w nich Natie. Uniosłam brew po czym z uśmiechem rzuciłam się, aby uściskać ją mocno.
 -Dzwoniłam do ciebie z milion razy żebyś przyjechała po mnie na lotnisko... W końcu Chris mnie odwiózł.- wskazała glową na chłopaka wyciągającego jej walizki z bagażnika. Uśmiechnęłam się pod nosem. Po chwili poczułam jak dwa silne ramiona oplatają mnie w talii. Nick zszedł na dół. Natalie popatrzyła na nas pytająco.- Nie ważne, nie ważne... Robimy imprezę! I bez żadnego ale. Już rozesłałam ludziom informację i nie wywiniesz się.- westchnęłam cicho i skinęłam głową.
 -Przepraszam, że nie przyjechałam... Telefon gdzies zapodziałam, a nie wiedziałam, że wracasz już dziś.- ucałowałam ją w policzek w ramach podziękowania.- To Nick... Nie jestem pewna czy już się znacie. Z nim właśnie wróciłam do domu.- wyjawiłam, obracając głowę. Na tym miałam zamiar uciąc swoją wypowiedź. Nic więcej nie miałam zamiaru jej wyjawić. Dla jej dobra.
 -Ja chyba będę się zbierał. Jeśli chcesz przyjdę wieczorem, na imprezę. Muszę coś załatwić w mieście.- usłyszałam nad sobą szept Nicholasa. Pokiwałam głową. Wrócił się do salonu po koszulkę, nasunął ją na siebie, ucałował mnie i juz go nie było. Zamiast niego do domu wszedł Chris obładowany torbami i skrzynkami z różnymi alkoholami. No tak... Mogłam się domyśleć, że Natalie już dawno temu namówiła go na imprezę po powrocie.
 Pomogłam im poprzestawiać meble aby było gdzie tańczyć, na taras wystawiliśmy lawki i leżaki oraz wezwałyśmy faceta od czyszczenia basenów. Przez cały czas moja siostra próbowała wyciągnąć ze mnie co z tym Nicholasem, ale nie chciałam nic jej powiedzieć. Dowie się w swoim czasie. 
 Zniknęłam w łazience jakieś 2 godziny przed przyjściem wszystkich. Wzięłam odprężający prysznic. Wysuszyłam włosy i wyprostowałam je. Zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam się w miętową sukienkę przepasaną brązowym paskiem, jasną jeansową kurteczkę oraz buty na wysokich obcasach. Zeszłam na dół, jeszcze palcami targając włosy, aby nie były przyklapnięte. W kuchni już czekał na mnie Nick. Jak zawsze w ciemnych, lekko spranych levisach opuszczonych na biodra, czarnej koszulce i zdartych trampkach. Kasztanowe loki okalały jego twarz dając mu ten łobuzerski wyraz. Dreszcz przeszedł po moim kręgosłupie. Podeszłam do niego przerywając mu rozmowę z Chrisem. Popatrzył na mnie wielkimi oczami. Głośno przełknął ślinę i nazbyt teatralnym gestem poprawił kołnierzyk koszulki. Zaśmiałam się, uderzając go w ramię. Przedstawił mnie swojemu przyjacielowi, a następnie zaciągnął do salonu gdzie powoli schodzili się ludzie. Niektórzy już powoli sączyli drinki. Inni szykowali się, aby wskoczyć do basenu... 
 My zatrzymaliśmy się na tarasie, pomiędzy dobrą zabawą, a jeszcze lepszą zabawą. Nick stal za mną, obejmując mnie w talii z tyłu. Oglądaliśmy zachód słońca. Po chwili poczułam jak jego ciało powoli spina się, a on cały się prostuje. Uniosłam głowę, aby przyjrzeć się jego twarzy.
 -Jest tu jakiś anioł... I coś sie kroi.- wyszeptał, rozglądając się. Przez dłuższy moment przyglądał się kolesiowi ze skrętem w dłoni.- To on. Trzeba go pilnować...- rzucił. I miał świętą rację. Po chwili obok niego pojawiła się... Ciotka Mel! Pocałowała go prosto w usta, a ten dmuchnął jej dymem w twarz. Podbiegła do nas roześmiana Natalie.
 -Caro?! Widziałaś, że ciotka Mel tu jest? Fajnie nie?- zapytała na co pokręciłam głową natychmiastowo. Moja siostra nieco zamroczona wzruszyła ramionami i weszła do domu, chwytając za kubeczek napełniony jakimś alkoholem. Pokręciłam głową. 
 -Miejmy ich na oku, ale nie przejmujmy się... Przynajmniej póki jeszcze nic się nie stało. Może nic takiego się nie szykuje, a nam się tylko wydaje.- chciałam tym przekonać sama siebie. Niestety na próżno. Złapałam Nicka za dłoń i weszłam z nim do domu. Po drodze usłyszałam jak ciotka ze swoim kochasiem wymienia czułe "kocham cię". Pokręciłam głową, krzywiąc się znacznie. przecież on był od niej jakieś 15 lat młodszy! Pokręciłam głową sama do siebie. 
 Chciałam w końcu zaznać spokoju, jakoś się ogarnąć i w końcu zacząć cieszyć się życiem, a póki co nie mogłam... Głównie przez szurnięta ciotkę. Potrząsnąłem głową, mocno opierając się na Nicholasie, który z troską w oczach przyglądał mi się. Pociągnął ku górze moją brodę, abym popatrzyła mu w oczy.
 -Caroline... Ciesz się wieczorem. Jeśli tylko coś się stanie, rada aniołów zareaguje natychmiast. O to możesz być spokojna, na prawdę. A nawet jeśli nie... Gdzieś w tłumie widziałem Agnes, a ona na pewno rozprawi się z twoją ciotką.- nie to chciałam usłyszeć, ale w pewnym stopniu mnie to uspokoiło. 
 Przez kilka piosenek wirowałam z Nickiem po parkiecie. Nawet udało mi się o wszystkim zapomnieć. I to do tego stopnia, że zaciągnęłam go na górę do swojego pokoju, zamknęłam za nami drzwi i posadziłam go na łóżku. Związując lekko włosy okrakiem usiadłam mu na kolanach, dłonie wsuwając mu na kark. Nie powinno do tego dojść... Przynajmniej nie teraz. Ale emocje i alkohol zrobiły swoje. Poczułam gorące dłonie wędrujące od moich kolan po udach. Popatrzyłam mu w oczy i uśmiechnęłam się nieznacznie. Nachyliłam się i zaczęłam delikatnie muskać jego warki. Robił dokładnie to samo. Trochę się z nim droczyłam jednak to on dominował. Przyciągnął mnie mocniej do siebie, zatapiając nas oboje w niesamowitym, namiętnym pocałunku. Wyprostowałam ręce, aby kurtka spadła na ziemię. Nie przestając zachłannie całować jego ust, wsunęłam dłonie pod jego koszulkę. Najpierw podwinęłam ją, a potem z ust przeniosłam się na tors, abym mogła pozbawić go górnej części garderoby. Nie wiedziałam nawet kiedy jego dłonie znalazły się na moich pośladkach gdzie zacisnął je i uniósł moje ciało kawałek. Położył mnie w poprzek łóżka, dłonie opierając po obu stronach mojej głowy. Odnalazł zamek błyskawiczny sukienki po czym szybko rozpiął go, pocałunki przenosząc na mój dekolt. Dłonie wplotłam w jego włosy, mocniej przyciskając go do swojej skóry. Przymknęłam powieki. Czułam jak powoli podniecenie zaczyna wzrastać gdzieś w okolicach podbrzusza.
 No, ale nie było nam dane tego dokończyć. Może to i lepiej. Byłam lekko zamroczona, nie wiedziałam co mówię. Do pokoju wpadła Natalie z zapasowym kluczem w dłoni. Popatrzyła na nas dwuznacznie i pokręciła głową szybko.
 -Ciotka pieprzy się w pokoju obok z jakimś szczawiem... Normalnie wije się jak grzechotnik w agreście!- Natalie buchnęła gromkim śmiechem. Wyślizgnęłam się spod Nicka, zapinając sukienkę. Popatrzyłam na siostrę i westchnęłam zrezygnowana. Była najarana i to ostro. Podejrzewam, że już nie wiedziała co mówi. Odesłałam ją na dół i odwróciłam się, aby powrócić do Nicholasa... Jego już nie było.

**oczami Nicholasa**

-No i gdzie ona jest?!- zapytałem gorączkowo, rozglądając się. Chris wzruszył ramionami. Błądziłem z nim po wielkim posiadłości ciotki Caroline. Wiedziałem co chciała zrobić i nie mogłem na to pozwolić.
 -Jest tam! Pomiędzy nagrobkami!- krzyknął mój przyjaciel, pokazując przed siebie. Biegiem ruszyłem w tamtym kierunku. Wysunąłem sztylet zza paska spodni i wbiłem jej go pomiędzy żebra, prosto w serce. Uśmiechnęła się jedynie i nieżywa padła mi pod nogi. Spojrzałem na swoje dłonie, uświnione krwią. Nie wiedziała, że po śmierci z rąk anioła nie powstanie jako anielica. To przykre... Chris stał za mną zszokowany tym co zrobiłem. Opuściłem głowę na chwilę po czym złapałem za nogi ciało kobiety. Musiałem być odporny na takie rzeczy, musiałem być odporny. Inaczej nie nadawałbym się na anioła. 
 Wykopaliśmy dół pod wielkim klonem na samym końcu ogrodu i tam wrzuciliśmy zwłoki kobiety. Po chwili poczułem jak zrobiło mi się słodko w ustach, a następnie wszystkie siły ze mnie uchodzą. Padam na ziemię, twarzą na miękka trawę. A dalej był ból i ciemność... Ostateczne potępienie.

**oczami Caroline**

Odnalazłam w tłumie Agnes, która w najlepsze bawiła się z Michaelem. Wyciągnęłam ją na taras, ledwo powstrzymując łzy.
 -Coś złego się dzieje... Czuję to, czuję to w kościach. Nick zniknął, ciotki też nigdzie nie ma, a ja... Czuję się jakby umarła cząstka mnie.- wyszeptałam, zagryzając mocno wargi. Agnes skupiła się na czymś mocno po czym nieobecny wzrok skierowała na mnie. Jej twarzy również powoli wykrzywił grymas bólu. Utwierdziła mnie tym w fakcie, że stało sie coś okropnego. Położyła mi dłonie na ramionach.
 -Nick... On zabił twoją ciotkę. Aby nie zmieniła się w anioła. Nasi szefowie... Odebrali mu ciemną stronę. Nick jest na wieki już potępiony.- ściągnęłam brwi nie wiedząc bardzo o co chodzi.- Odebrali mu życie... Nigdy więcej go nie spotkamy.- zabrała dłonie i odeszła, padając w ramiona Michaela. Zostawiła mnie z tym samą. Kompletnie samą. Łzy spłynęły po moich policzkach. Poczułam się jakby ktoś wyrwał mi w piersi ogromną dziurę, której nic nie jest w stanie już załatać. Nie mogłam sobie tego darować... Jak on mógł być takim egoistą?! Przecież z ciotką jakoś byśmy sobie razem wszyscy poradzili, a z jego odejściem zostałam zupełnie sama. 
 Cała zapłakana spokojnie udałam się do pokoju na górze. Zamknęłam się w nim, zostawiając klucz w zamku. Rozpłakałam się już na dobre. Na poduszce czułam zapach cygar lekko pomieszany z miętowym mydłem, którego używał... Obok łózka leżała jego koszulka... A jego już nie było. Odszedł, zostawiając mnie samą z każdym problemem. Zacisnęłam pięści na poduszce i zamknęłam oczy. Chciałam zasnąć. Już na zawsze... Aby nigdy się nie obudzić. Miałam nadzieje, że przyjdzie do mnie piękny sen, abym chociaż mogła się z nim pożegnać. Zacisnęłam powieki, chcąc powstrzymać potok łez wypływających spod moich powiek. Na próżno.