piątek, 25 maja 2012

cześć 9 .

hahaha ! to znowu ja ;D mówiłam , że teraz notki będa w miarę regularnie ? mówiłam i pisze następną ! 
notka z podziękowaniem dla Agaty i Damiana . Agata jest autorka nowego wyglądu bloga , który ubóstwiam , a Damian .. zareklamował mnie na yt . link do filmiku macie z boku , a teraz .. zapraszam na część 9 . ;D od razu uprzedzam , że może być krótko ;c
***
 Zacisnęłam dłonie w pieści, mocno wbijając paznokcie w swoją skórę. Skrzywiłam się i wrzasnęłam sfrustrowana tym wszystkim.
-Caroline... Czekaj na mnie.- wyszeptał spokojny głos Nicholasa. Mówił do mnie, a ja go nie widziałam. Czułam jego dotyk na plecach jednak nie było tam jego dłoni. Delikatny zapach miętowego mydła pomieszany z zapachem ziemi roznosił się po pokoju, którego nie znałam.
 -Nick, ja wariuję... Pokaż mi się, proszę cię...- wyszeptałam, czując, że znów łzy powoli zbierają się pod moimi powiekami.- Wróć do mnie, przytul mnie i powiedz, że mnie kochasz. Ja tego nie zniosę dłużej. Proszę... Błagam!- wrzasnęłam. Poczułam jak ktoś mnie szarpie, a zaraz potem przed oczami ukazała mi się zaspana twarz Natalie. Zamrugałam kilkukrotnie. Byłam spocona, pościel leżała w drugiej części pokoju, a ja tak się kręciłam, że zdążyłam zdjąć z siebie krótkie spodenki, w których zwykłam sypiać. Moja siostra patrzyła na mnie z politowaniem, a jednocześnie ze swoistego rodzaju bólem, który wyraźne piętno odznaczał na jej bladej twarzy.
 -Znów się zaczyna. Ja nie wytrzymam tego drugi raz. Musimy coś z tym zrobić. Nie możesz załamać się tak jak po smierci rodziców. Wtedy i ja polegnę, a Chris... Wątpię, że on będzie chciał się nami dwiema zając. Coś czuje, że jemu ciebie jest zbyt mocno żal żeby tu przychodzić.- wyszeptała spokojnie, gładząc mnie po policzku. Wdrapała się na łóżko. Ułożyłam głowę na jej udach, przymykając powieki. Gładziła mnie po głowie, szepcząc mi spokojne do ucha. Pozwoliłam łzom popłynać kaskadą po moich policzkach.
 -Nie dam się... Nie upadnę tak nisko jak wtedy. Dam sobie z tym radę, na pewno.- otarłam policzki i szybko podniosłam się do pozycji siedzącej. Zachwiałam się. Kręciło mi się w głowie od płaczu.- Idź do siebie. Śpimy. Rano się zobaczy co zrobimy.- ucałowałam ją w policzek. Popatrzyła mi w oczy, aby upewnić się czy nie ma w tym jakiegoś drugiego dna po czym wstała i wyszła do swojego pokoju, który był na przeciw mojego.
 Położyłam się do łóżka. Musiałam znaleźć jakiś sposób, aby się od tego uwolnić. Chyba nawet wiedziałam już jaki... Jeśli jakoś zagłuszę uczucie do Nicholasa to żal po jego zniknięciu ustąpi? Zniknie razem z nim z mojego życia? 
 Obudziła się kilka minut po godzinie 11. Wstałam z łóżka, wzięłam długi prysznic, ubrałam się i z całkiem normalnym jak na mnie uśmiechem zeszłam na dół. Minęły dokładnie trzy tygodnie od soboty, w którą ostatni raz widziałam się z Nicholasem. Musiałam jakoś sobie z tym poradzić. Musiałam być twarda. Znów się poddać? To nie w moim stylu. A poza tym pamiętam jak podchodził do takich rzeczy Nick i na pewno nieźle by mnie opieprzył za trzy tygodnie spędzone na wyobrażaniu sobie co by było gdyby i rozpaczaniu, że go nie ma.
 -Natie, ja wychodzę.- powiedziałam tylko, zakładając trampki. Natalie wyskoczyła z kuchni i złapała mnie za dłoń. Przez dłuższą chwilę patrzyła mu prosto w oczy. 
 -Idziemy wieczorem z Chrisem na imprezę. Natalie nie miała pojęcia co się stało. Myślała, że Nicholas mnie rzucił i wyjechał poza miasto. Nie mogłam jej powiedzieć prawdy.- Masz iść z nami. Będzie ta cała Agnes z Michaelem. Nie powinnaś się nudzić...- uśmiechnęła się do mnie. Pokiwałam głową ze zrozumieniem. Odwzajemniłam jej uśmiech starając się zrobić to jak najbardziej naturalnie.
 Wsiadłam na rower i ruszyłam na przejażdżkę. Zastanawiałam się co się stało z moimi przyjaźniami w tym mieście. Od bardzo dawna nie rozmawiałam z Marcusem. Moim najlepszym niegdyś przyjacielem. Pamiętałam jak w podstawówce się we mnie podkochiwał. Teraz... Teraz podobno był tym, z którym tatusiowie nie pozwalali umawiać się swoim córkom. Musiałam sprawdzić... Nie bardzo wierzyłam w takie bujdy. Podjechałam pod jego dom. Położyłam rower na trawie i podeszłam do drzwi. Zadzwoniłam. Po chwili otworzyły się. Stanął w nich chłopach. Ścięty na krótko pod bokach z lekko nastroszoną grzywą. Miał ostre rysy twarzy lecz ciepłe spojrzenie i wydatne usta. Ubrany był w ciemną, skórzaną kurtkę pomimo tego, że na dworze był upał. Przesunął po mnie wzrokiem, unosząc jedną brew pytająco.
 -Caroline... Co cie sprowadza w moje skromne progi?- zapytał dość chamskim głosem. Rzeczywiście... Może się trochę zmienił. Nawet bardzo. Kiedyś fajtłapa, teraz... Prawdziwy niegrzeczny chłopiec. W dodatku całkiem przystojny. Nie w moim typie, ale przystojny. 
 -Przyjechałam odwiedzić starego przyjaciela.- prychnął jednak otworzył mi szerzej drzwi, nadal wędrując wzrokiem po moim ciele. Jakby na chwilę nie mógł zatrzymać się na oczach.
 -Nie odzywałaś się przez rok. A teraz raptem odwiedzasz starego przyjaciela?- weszłam do mieszkania, rozglądając się uważnie. Obok mnie przeszła pół naga dziewczyna, kręcąc zalotnie tyłkiem. Marcus uśmiechnął się do niej zdawkowo i wręcz wyrzucił ja za drzwi.
 -Jeśli przeszkadzam to sobie pójdę.- wzruszyłam ramionami. Pokręcił głową i wskazał mi miejsce na kanapie. Usiadłam na niej, rozglądając się po wnętrzu. Nic się nie zmieniło. No prawie nic... Niektóre sprzęty były znacznie nowsze.- Marcus co się z tobą stało?- zapytałam prosto z mostu. Usiadł na fotelu i zapalił papierosa. 
 -Uwolniłem się od przyjaciółki, która nie dawała robić mi głupot. Teraz jestem wolny. Wyglądam jak chce, robię co chce... Laski na mnie lecą.- mrugnął do niej na co skrzywiłam się lekko i wyprostowałam na miejscu.- Nie podobam ci się co? Nie jestem już tym grzecznym chłopcem, którego prowadziłaś przez życie. Nie jestem już zakochanym po uszy kretynem, który ugania się za laską, która o nie chce. O nie... Nie popełnię więcej tego błędu.- energicznie wstałam z miejsca i bez słowa udałam się do drzwi. Poszedł za mną. Trzasnął drzwiami tuż przed moim nosem. Oparł się dłonią tuz nad moją głową, patrząc mi prosto w oczy. Przekrzywił głowę. Był niebezpiecznie blisko. Czułam na twarzy jego oddech skażony dymem tytoniowym. Nachylił się odrobinkę. Wyprostowałam się, chcąc od niego uciec. Nie mogłam. Powoli przesunął nosem po mojej szyi. Wzdrygnęłam się lekko.
 -Przyjdź dziś wieczorem na imprezę ze swoją siostrą i jej chłoptasiem, na pewno będziemy się świetnie bawić.- wyszeptał mi do ucha, muskając jego płatek. odbił się od drzwi i obrócił się napięcie. Czym prędzej wyszłam stamtąd, wsiadłam na rower i pojechałam do parku. Tam usiadłam na ławce niedaleko fontanny. Nasunęłam na nos okulary przeciwsłoneczne, w uszy włożyłam słuchawki. Rozglądałam się, uważnie obserwując jak dzieci bawią się w fontannie, a mamy krzyczą na nie, aby już wychodziły. Gdzieś w tłumie przemknęła kasztanowa czupryna, a zaraz potem dostrzegłam twarz Nicholasa. Wstałam z miejsca, biegiem puszczając się w tamtym kierunku. Biegłam na miękkich nogach jednak musiałam go dogonić. Zatrzymałam się w pół drogi, ponieważ znikł mi z oczu całkowicie. Łzy znów zebrały mi się pod powiekami czego nie można było dostrzec pod ciemnymi okularami. Wróciłam do miejsca gdzie siedziałam wcześniej. Podciągnęłam do siebie nogi, oplatając je ramionami.
 Poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon. Agnes... Pisała żebym wróciła do domu, czeka tam na mnie. Nie wiele myśląc wsiadłam na rower i wróciłam do domu. Agnes proponowała mi zakupy. Mimo wszystko miałam zamiar wybrać się na imprezie wieczorem, więc jakaś kreacja na pewno mi się przyda. Zgodziłam się więc na zakupy. Od śmierci Nicka ja i Agnes bardzo się do siebie zbliżyłyśmy. Zwierzałyśmy się sobie, wiedziałyśmy co czujemy... Jak przyjaciółki. Agnes wiedziała więcej niż moja rodzona siostra. Ale to tylko dlatego, że Natt nie mogłam powiedzieć wszystkiego... 
 Nie kupiłam wiele. I przez całe zakupy nie odzywałyśmy się do siebie, jakby nadal wewnętrznie to wszystko przeżywając. Czułam, że Agnes próbuje odebrać mi mój ból jednak widać byłam zbyt silna. Zbyt mocno chciałam cierpieć po Nicholasie. Chociaż w sumie... Teraz nie specjalnie miałam ochotę o tym myśleć. 
 Natalie wyciągnęła mnie na imprezę na którą wcale nie chciałam iść. Mówiła mi, że na pewno nie będę sama, że znajdę jakieś towarzystwo. I towarzystwo znalazło mnie. Kiedy tylko tam weszłam odnalazł mnie Marcus. Złapał mnie bez słowa za dłoń i wciągnął na parkiet. Popatrzyłam na niego wielkimi oczami. Objął mnie mocno w talii, przyciskając do swojego ciała stanowczo. Chciałam się uwolnić jednak mi nie pozwolił. Nikt dookoła nie interesował się moim losem za specjalnie. Marcus powoli przesuną dłonie nieco niżej.
 -Zostaw mnie!- wrzasnęłam, zagłuszona przez głośną muzykę. Znów chciałam się wyrwać, przytrzymał mnie. Nosem delikatnie muskał moje ucho, kołysząc się ze mną w rytm muzyki.
 -Caroline... Nikogo nie obchodzą twoje protesty, a ja gwarantuję, że będzie ci się podobało... Jeszcze będziesz mnie błagała o więcej.- zaczął ustami muskać moją szyję. Zaczęłam drżeć na całym ciele. Nie z przyjemności, tak jak wspominał Marcus, a ze strachu.
 Poczułam jak ciągnie mnie za dłoń. Znów nie mogłam zaprotestować, ponieważ w mocnym uścisku trzymał obie moje dłonie. Jak mogłam być tak głupia i jednak przyjść na ta imprezę. Znaleźliśmy się w ciemnym, zagraconym pomieszczeniu. Marcus posadził mnie na jakiejś szafce, zaciskając dłonie pod moimi kolanami. Uderzyłam zaciśniętymi pięściami o jego tors. Zamiast sie odsunął, sięgnął głębiej, łapiąc za materiał moich majtek. Szybko ściągnął je, całując mnie po szyi. 
 Światło w pomieszczeniu rozbłysło, a Marcus do tej pory napierający na mnie został odciągnięty przez kogoś. Podniosłam się szybo i ubrałam. Wycofałam się szybko i wybiegłam z domu na taras. Schowałam się za kolumną, chowając twarz w dłoniach. Po chwili poczułam dotyk na ramieniu. Odsunęłam się gwałtownie. 
 -Nie bój się...- wyszeptał znajomy głos. Otworzyłam oczy. Przede mną klęczał Nicholas. Wytrzeszczyłam oczy. Znów się rozpłakałam, rzucając się na niego. Przewróciliśmy się na posadzkę jednak zupełnie mi to nie przeszkadzało.- Nie mamy wiele czasu...- wyszeptał, przytulając mnie mocno. Złapałam kurczowo jego koszulę.
 -Jak to?- zapytałam zdezorientowana.

5 komentarzy:

  1. Podoba mi się
    Obserwuję i liczę na to samo :D
    http://trolololooo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Będąc na pewnym blogu, zobaczyłam link na tego i pomyślałam, że wpadnę. Kierowana czystą ciekawością zajrzałam i... Nie żałuję :)
    Fajny styl pisania. Obserwuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. + Reklama genialna. Dałam "taka" na yt ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. też mam 14 lat;) świetny blog, napewno wpadnę jeszcze zapraszam na
    mysli-mego-serca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń