środa, 24 sierpnia 2011

część 6 .

Obudził mnie ciepły dotyk na policzku. Nieco zdezorientowana szamotałam się przez chwilę z narywającym mnie kocem jednak ostatecznie stwierdziłam, że nic takiego się nie dzieje. Odetchnęłam, dokładnie w tym samym momencie dostrzegając Nicholasa. Uśmiechnęłam się do niego, przecierając zaspane oczy.
-Nie ma jej...- powiedział tak uradowanym głosem, że uściskałam go mocno za szyję korzystając z jego pomocy przy wstaniu z niewygodnego leżaka. Przeciągnęłam się czując jak moje kości wskakują na swoje miejsce. Skrzywiłam się, a potem owinięta kocem weszłam do domu. Wszystko było już uprzątnięte, a salon wrócił do swojej poprzedniej formy. Ściągnęłam brwi rzucając podejrzliwe spojrzenie w kierunku mojego kompana. Uniósł dłonie w obronnym geście. Udałam się do kuchni otwierając lodówkę. No tak... Mogłam się tego spodziewać. 
-Muszę iść na zakupy.- zakomunikowałam, czesząc zamaszyście swoje czarne włosy. Westchnęłam głęboko pod nosem.
-Ja mogę to zrobić...- zaoferował się na co byłam o wiele bardziej zaskoczona. Czyżby znów grzebał mi w umyśle. Dziś właśnie chciałam go o wszystko wypytać, a potrzebne było do tego odpowiednie przygotowanie. Zamiast mu odpowiadać wyciągnęłam kartkę i długopis. Napisałam tam wszystko co było mi potrzebne, a potem położyłam na kartce pieniądze przewidywane na te zakupy. Nick sięgnął po kartkę i schował ją do kieszeni zostawiając pieniądze. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć rozpłynął się w powietrzu. Zbyt często to robi...
Pokręciłam do siebie głową, a potem spokojnym krokiem wspięłam się na górę. Wzięłam długo, odprężający prysznic w głowie układając już dokładną listę pytań, które chciałam mu zadać. Szykowała się całonocna posiadówa zważając na godzinę. Była 18. Zanim Nick wróci z zakupów minie jakaś godzina, kolejna godzina zanim wszystko przygotuję no i jakieś pół godziny na psychiczne przygotowania. 
Tak jak planowałam tak dokładnie się stało. Kiedy mój osobisty anioł wrócił przygotowałam nam miejsce do posiedzenia, do tego furę różnych przekąsek i ułożyłam playliste z moich ulubionych piosenek. Tak dla nastroju. Minęło dokładnie dwie i pół godziny zanim zasiedliśmy u mnie w pokoju z kubkami gorącej czekolady w dłoniach. Siedzieliśmy twarzą do siebie, aby móc swobodnie ze sobą rozmawiać. Wzięłam ostatni głęboki oddech chcąc już zadać pierwsze pytanie kiedy Nicholas się odezwał.
-Odpowiem na każde twoje pytanie... Bez wyjątku, ale ja nie wiem czego może chceć od ciebie Agnes. To tak na początek żeby nie było niejasności.- skinęłam głową, patrząc mu prosto w oczy.
-No dobrze... Więc...- zaczęłam, biorąc w dłoń michę z popcornem. Wsunęłam do ust jedno uprażone ziarenko, a otem kontynuowałam.- Dlaczego zjawiłeś się w moim życiu tak nagle? Czego ode mnie chcesz i oczekujesz?- już miałam zadawać następne pytania jednak ugryzłam się w język.
-Zjawiłbym się w twoim życiu o wiele, wiele wcześniej. Miałem zamiar całkiem inaczej to rozegrać, ale nie mogłem się już powstrzymać kiedy zobaczyłem cię w Japonii.  Chciałem abyście razem z natie pomyślały, że jestem kolejnym laureatem konkursu w którym wygrała ten wyjazd. Chciałem się do ciebie zbliżyć. Zobaczyć czy wszystko to co o tobie wiem jest prawdą, ale nie udało mi się powstrzymać. Widziałem cię jak wychodzisz z pokoju i idziesz na dach. Z całych sił się powstrzymywałem, ale się nie udało. Zanim opowiem ci dalej chyba powinienem uzupełnić swoja wypowiedź. jestem upadłym aniołem przez co mam tak jakby dwie twarze. Jedną dobrą, drugą złą. Staram się jakoś trzymać z ryzach tą złą, ale czasem przejmuje nade mną kontrole i nie wiem co robię. Byłaś świadkiem dwóch takich chwil. Najpierw kiedy sprawiłem, że wydawało ci się że spadam, a potem przy śniadaniu kiedy chciałem wszystko naprawić i jakos cię udobruchać. Nie udało się... Teraz kiedy dużo czau przebywam w ludzkim towarzystwie udaje mi się to kontrolowac na tyle, aby nie wychodziło to ze mnie tak niespodziewanie jak tamtymi razami. No i wracam do mojej historyjki... Kiedy wszedłem na dach chciałem tylko z tobą porozmawiać. Nic więcej, na prawdę. Przestawić się, zapytać co tu robisz, ale zanim cokolwiek zrobiłem już ogarnęło mnie to coś. Nawet nie wiem co to. Znikłem, bo nie chciałem ci niczego zrobić. Potem na śniadaniu miałem zamiar cię przeprosić za to wszystko, ale ciemna strona znów wzięła nade mną górę.- mówił tak szybko, że ledwo wyłapywałam niektóre słowa i domyślałam się sensu zdań po ich kontekście. Nicholas wziął w dłoń niewielką kanapkę i wpakował sobie ją w całości do buzi co mnie rozbawiło.
-No więc... O co chodzi z tym, że jesteś aniołem? Właściwie upadłym aniołem. Na dobrą sprawe nic o tobie nie wiem za to ty mnie wiesz stanowczo zbyt wiele. Nie wiem skąd? No i zapomniałeś powiedzieć czego oczekujesz...- przypomniałam, patrząc mu prosto w oczy. przeżuł i przełknął, a potem splótł dłonie prze sobą opierając łokcie na kolanach i nachylając sie nieco w moją stronę.
-Zaczynając od końca... Niczego nie oczekuję. Serio, nie masz się o co martwić.- posłał mi tak rozbrajający uśmiech, że moje policzki pokolorowały blade rumieńce.- Wiem o tobie tak wiele dlatego, że kiedyś byłem twoim stróżem... Straciłem tą funkcję razem ze śmiercią twoich rodziców. Nie obroniłem ich dlatego też skrzydła i funkcja u twojego boku zostały mi odebrana...- nie chciałam drażyć tematu rodziców. Przynajmniej nie teraz. Teraz miałam zupełnie inne sprawy na głowie. Na przykład dowiedzenia się wszystkiego o chłopaku, który zjawia się w moim życiu oznajmiając, że jest upadłym aniołem i czego ode mnie nie chce.
-Opowiedz mi proszę o aniołach.- poprosiłam, zakładając za uszy lekko wilgotne kosmyki długich włosów.  Zanim zadałam to pytanie on zdązył zjeść kolejną kanapkę, a z mojej miski z popcornem z każdą jego wypowiedzią znikała spora ilość prażonej kukurydzy.
-To długa historia, więc streszczę ją do tych najwazniejszych rzeczy, które powinnaś wiedzieć. No więc każdy anioł najniższej rangi jest stróżem. Pilnuje swojego podopieczego póki anioł smierci go nie zapragnie. To nie jest jakas specjalna filozofia...Po prostu anioł pilnuje człowieka z ukrycia ratując od przeróżnych tragedii. Ja byłem twoim aniołem, ale pozwoliłem na twoją rozpacz. Oczywiście są też anioły wyższe rangą, ale te w sumie nie robią nic tylko sterują tymi młodszymi.- zruszył ramionami. Uciekłam na moment wzrokiem od jego wzroku rzucając okiem na zegarek. Niewiarygodne jak czas szybko leciał.
-Czyli teraz jestem bez stróża?- zapytałam nieco skołowana tym wszystkim. Nick pokręcił przecząco głową.
-Wróciłem do stróżowania ciebie w Japonii. Nie mam szans na odzyskanie skrzydeł, ale jestem teraz aniołem mścicielem... Mogę pilnować cię tu na ziemi chodząc po niej jak normalny człowiek. To nawet trochę lepsze niż moja poprzednia funkcja.- objaśnił z głębokim westchnieniem. i tak nic nie rozumiałam, ale to raczej nie było teraz ważne. Z czasem może jakoś poukłada mi się to wszystko w głowie. 
-Co cię łączy z Agnes?- wykrztusiłam z siebie kolejne z pytań. tego cale nie miałam zamiaru zadać mu na głos. Uhh! Przez jego twarz przemknął strach jednak jeśli już w to uderzyłam musiałam znać prawdę.- Powiedz mi... Na prawdę chcę wiedzieć.- dotknęłam jego dłoni na co natcyhmiastowo uniósł wzrok.
-To mój zły odpowiednik. Anioł śmierci... Nie wiem czego ona od ciebie chce. Wiem tylko, że wcale nie jest ci pisana śmierć i ona nie może cię zabić.- okręcił głową unikając mojego wzroku. Ściągnęłam nieznacznie brwi postanawiając już nie ciągnąć. Widziałam jak bardzo to dla niego trudne.
-Skąd tu się wzięła ciotka Mel? Wie kim jesteś? Czego ona może chcieć od ciebie.- jakby w zwolnionym tempie wzruszył ramionami, przebiegając wzrokiem po mojej twarzy. Jego wzrok padł na ustach jednak postanowiłam nie zwracać na to uwagi.
-Nie mam pojęcia... Wiem o niej tyle co ty, a może nawet mniej. Na pewno wie i na pewno coś knuje. W tej sprawie nie udzielę ci ani jednej informacji, bo sam nie mam żadnej informacji o tym.- nadeszła pora na pytanie, którego troszeczkę się bałam. Wypuściłam ustami dużą dawkę gorącego powietrza.
-Nick... Właściwie dla czego nie możesz romansować z ludźmi. W tym momencie mam na myśli siebie, ale nie ważne... jakie mogą być konsekwencje?- nieznacznie ściagnęłam brwi, zagryzając dolną wargę. 
-A już myślałem, że zapomniałaś o tym pytaniu. Nie istnieje żaden zakaz na związki z ludźmi, ale starsi są przeciwko. Karzą ludzi zmianą anioła, a aniołom zabierają też tą ciemną stronę przez co po prostu giną.- zamrugałam nieco zaskoczona już chcąc zacząć lamentować, ale uspokoił mnie, splatając nasze dłonie i gładząc moją kciukiem. Mogło mu się coś stać dlatego, że zaczynałam darzyć go jakimś uczuciem. Wiedziałam, że on też coś do mnie czuje. inaczej nie siedziałby tu, nie chciał mnie pocałować ani nie ratowałby mnie ze szponów jakiegoś złego odpowiednika czy czegoś w ten deseń.- Kiedy wyszedłem na zakupy załatwiałem jedną sprawę z moim znajomym aniołem i nie zgadniesz w życiu czego się od niego dowiedziałem... Aniołów mścicieli nie dotyczy.- nawet nie wiem jaką zrobiłam minę, bo Nick roześmiał się tak jakoś dziwnie... Nie wiem co było ukryte w jego śmiechu, ale wiedziałam jedno. Natychmiast musiałam złapać z nim jakiś cielesny kontakt.
-Znów bawisz się moimi myślami?- zapytałam zdezorientowana. W mojej głowie pojawił się kompletny mętlik. Nie wiedziałam co myślę. Przed oczami zaczęły stawać mi jakieś obrazy. najczęściej z rodzicami. Jak znalazłam ich martwych. Potrząsnęłam głową, zakrywając oczy, kurcząc się w sobie i szlochając cichuteńko. Zaniepokojenie na twarzy mojego kompana pojawiło się natychmiastowo. Dopadł mnie od razu przytulając do siebie. Złapałam w pięści jego koszulę w momencie kiedy drzwi mojego pokoju otworzyły się z hukiem. Zdezorientowana otworzyłam szeroko oczy.
-On nic nie robi... tym razem to ja.- Agnes stojąca w drzwiach wzruszyła luźno ramionami, przyglądając się swoim paznokciom. Porażona jej widokiem ściągnęłam brwi. Wyglądała wręcz nieziemsko. Ciemne spodnie mocno opinały się na jej długich zgrabnych nogach wyeksponowanych idealnie szpilkami na platformach. Na górze miała zwykłą ciemnoszarą bokserkę oraz marynarkę. Oczywiście nieomieszkała dorzucić do tego kilka srebrnych i szarych ozdób. Wlosy tym razem miała spięte, a jej wystające kości policzkowe zostały uwydatnione delikatnym brązem. Patrzyła na mnie groźnie, a ja czułam jak pod moimi dłońmi ciało Nicholasa spina się. Zacisnął pięści na kolanach. Przytrzymałam go kiedy chciał wstać.
-Przestanę...- wysyczała, robiąc krok w moją stronę. Za jej plecami dostrzegłam trochę zdyszanego Michaela. Rzuciłam mu pytające spojrzenie, a on tylko pokręcił głową.- Zbyt wiele o nas wiesz Caroline...- założyła ręce na piersi rozsiadając się na fotelu w rogu pokoju. Założyła nogę na nogę mierząc mnie uważnym spojrzeniem.
-I tak wiem mniej niż wy wiecie o mnie... Nie uważasz, że to odrobinkę niespawiedliwe?- zapytała, wstając z miejsca. Otarłam wilgotne od łez policzki, zaciagając się świeżym powietrzem, które wpadało do pokoju przez otwarty na oścież balkon. Była 4 nad ranem, ale i tak było dośc ciepło na tę porę.- Wynoś się... Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać.
-Nie pozbędziesz się mnie tak szybko jak Mel, moja droga.- beztroski ton jej głosu doprowadzał mnie do szewskiej pasji. Znów miałam w głowie ten mętlik.- Odczepisz się od Nicholasa czy mam cię zabrać od niego siłą?- usłyszałam za sobą zduszone przekleńskwo, a potem ciepłe dłonie wsunęły się na moje biodra. najwyraźniej Nick  ten sposób chciał dać mi jakieś sparcie... Nie udało mu się. nadal czułam się w tym mocno samotna.
-Wiesz czego chciała Mel?- zapytałam nieco spokojniejszym tonem przełykając głosno slinę. Agnes skinęła głową po czym wstała.
-Oczywiście, że wiem, ale nie powiem ci o tym teraz... Jesteś zmęczona, prawda? Spotkamy się jutro o 12. Przyjedziemy i wtedy pogadamy na spokojnie.- Michael wyszedł z pokoju pierwszy, a za nim ciemnowłosa. 
-Ty nie umiesz spokojnie, ale skoro tak stawiasz sprawę to dobrze...- powiedziałam na tyle głośno, aby usłyszała mnie za drzwiami. Miałam ochotę rzucić się na tę wywłokę z pazurami jednak Nick szybko uspokoił moje myśli.- Przestań...- wyszeptałam do niego błagalnie.
-Nie... Teraz idziesz spać... Skoro jutro chcesz odbyć starcie ze swoim największym wzrokiem musisz być wypoczęta.- przesunął palcami po moim policzku. Westchnęłam i pokręciłam głową z wolna.
-A miało być lepiej.- wyszeptałam sennie, a potem położyłam się na łóżko. Usiadł obok, miarowo gładząc moją dłoń. Właśnie w takiej pozycji zasnęliśmy oboje przygotowując się na kolejny dzień pełen pełen wrażeń.
***
Jestem z siebie dumna xD dodałam rozdziały dzień po dniu, ale no nie mogłam się powstrzymać. Caroline jest strasznie ciekawska. 
UWAGA: Jeśli ktoś chce być informowany o nowych rozdziałach to proszę pisać na gadu: 4371510. Lub zostawiać komentarze. Dajcie jakiś znak, że ktokolwiek to czyta, błagaaaaam!

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam ! :D

    pamietnik-natalie.blogspot.com
    turning-table.blogspot.com

    Wbijaaaj ! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również ! :) Fajny ♥

    Zapraszam do siebie. Będzie mi bardzo miło jak wpadniesz;)

    OdpowiedzUsuń