Na fotelu na przeciwko drzwi ktoś siedział. Kobieta. W dodatku niesamowicie piękna. Miała ciemne, długie i lśniące włosy, szare oczy, pełne idealnie czerwone wargi oraz nieco wystające kości policzkowe. Ubrana była w czarną, obcisłą sukienkę do pół uda, prześwitujące czarne rajstopy, botki do kostek na wysokim obcasie. Widząc mnie przekrzywiła nieznacznie głowę i wstała powolutku. Poprawiła czarną ramoneskę i postąpiła krok w moją stronę. Obracała w palcach sztylet z drewnianą rękojeścią. Ostrze połyskiwało delikatnie. Zmrużyła oczy i uśmiechnęła się posępnie.
-Witaj Caroline...- szepnęła niesamowicie miękkim głosem sprzeczającym się z wyglądem. Przeraziła mnie. Potrząsnęłam głową i odsunęła się krok w stronę drzwi. Cisnęła sztyletem w moją stronę, a ten wbił się w zamek nie pozwalając na wyjście z pokoju.- Nie uciekniesz stąd...
-Kim jesteś i czego chcesz?- zapytałam mając nadzieje, że głos załamie się tylko w mojej głowie. Myliłam się. Zdałam sobie sprawę, że to samo pytanie zadałam Nicholasowi.
-Koleżanka Nicka.- wyrwała sztylet z zamka tym samym przypierając mnie do drzwi. Delikatnie wsunęła ostrze pod ramiączko mojej bluzki. Pociągnęła i materiał pękł, a właściwie został przecięty.- Jesteś dla niego stanowczo zbyt ważna... Nie odstraszają cię te wstrętne blizny na jego plecach? Są okropne. Nie wiem jak on się pokazuje z nimi na plaży.- westchnęła teatralnie.
-Zostaw mnie... Ja go nawet nie znam.- mruknęłam, kręcąc głową. Nie wiedziałam o co mogło jej chodzić. Po chwili z pokoju obok wyszedł Nick. Nie wiem jakim cudem się tu znalazł. Pociągnął nieznajomą dziewczynę i stanął przede mną zasłaniając mnie własnym ciałem.
-Agnes...- mruknął z niesmakiem.- Jak dawno się nie widzieliśmy.- założył ręce na piersi. Serce waliło mi tak mocno, że on na pewno czuł je na plecach.
-To psychopatka.- stwierdziłam szeptem. Jak to Nicholas zdradził, Agnes prychnęła i założyła ręce na piersi. Poczułam jak chłopka kładzie mi dłonie na biodrach. Przesunął mnie, wpuszczając do pokoju. W nim znów ktoś siedział. Niemal od razu zaczęłam się wycofywać, ale złapał mnie.
-Ej, spokojnie... ja nic ci nie zrobię, przysięgam. Jestem Michael.- uśmiechnął się do mnie ciepło. Skinęłam głową. Całkiem zapominając o wymienieniu swojego imienia. Po chwili ktoś pociągnął mnie za pasek. Agnes... Nicholas szybko odciągnął ją ode mnie nie pozwalając zrobić czegokolwiek. W oczach stanęły mi łzy i zaraz spłynęły po policzkach.
-Co tu się do jasnej cholery dzieje?! Moglibyście mi wyjaśnić?- zapytałam. Ona tylko wywróciła oczami i zwróciła się do Nicholasa. Ja natomiast poczułam silny ból głowy i jak długa padłam na ziemię tracąc przytomność.
Nie wiem ile i gdzie leżałam...
CDN...
środa, 25 maja 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz